Czas na karnawałowe szaleństwo, w postaci idelanie kruchych, złotych kokardek o delikatnie słonym smaku.
Bohaterem dzisiejszego wpisu są: Faworki, chruściki, czy jak kto woli chrusty, to polski deser znany już w średniowieczu.
Smażone w czasie karnawału, na ostatki i przede wszystkim na tłusty czwartek. Mi faworki zawsze będą się kojarzyć z moją babcią, która smażyła ich całe fury podczas ferii zimowych.
Jedyny ich minus to to, że są bardzo wciągające i naprawdę trudno im się oprzeć.

Chrupiące chruściki lub jak kto woli faworki

Faworki, chruściki lub chrusty, jak mówi mój dziadek. Typowo karnawałowy przysmak. Kruche i lekkie, niebo w gębie. Prostsza alternatywa dla pączków na tłusty czwartek. 🙂
- papierowy ręcznik kuchenny
- długi patyczek drewniany
- 4 żółtka jajek (w temperaturze pokojowej)
- 200 g mąki pszennej (+ odrobina do obsypanie blatu)
- 80 g kwaśnej śmietany ((śmietana z jakiej korzystam w Hiszpanii to francuska ,,Crème fraîche”, chociaż wystarczy śmietana o 18% tłuszczu, czasem można znaleźć ją w bułgarskich lub rumuńskich sklepikach w Hiszpanii).)
- 1 łyżka alkoholu (W Polsce byłby to spirytus, ale w hiszpańskich warunkach zadowalam się wódką lub innym białym, bezwonnym alkoholem, powstrzymuje on nadmierne wciąganie tłuszczu przy smażeniu. Zamiast alkoholu moża też dodać octu, np. jabłkowego. )
- 1 szczypta soli
- 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia (OPCJONALNIE!!! ja zazwyczaj go nie dodaję, chociaż można dodać aby nadać faworkom jeszcze większej lekkości)
- olej roślinny, słonecznikowy lub rzepakowy do smażenia ((moja babcia zawsze smaży na smalcu, który nie pali się tak szybko))
- cukier puder do posypania już przestygniętych faworków
Ciasto
-
Możemy korzystać ze stolnicy, dużej miski lub dla wygodnych z misy robota kuchennego, który nam ułatwi pracę i idealnie wyrobi ciasto.
-
Rozpoczynamy od wyrobienia mąki z żółtkami, śmietaną, alkoholem, solą i jeśli ktoś zdecydował się na tą wersję, z proszkiem do pieczenia.
-
Gdy ciasto nabierze jednolitej formy i stanie się elastyczne, dzielimy je na 2 części.

-
Na obsypanym mąką blacie lub stolnicy, rozwałkowujemy ciasto na ok. 1mm. Musi być naprawdę cieniutkie, aby nasze faworki nie były za grube i za ciężkie do smażenia.
-
Rozwałkowane ciasto kroimy nożem lub radełkiem, a najlepiej radełkiem z falbanką ( jakie miała moja mama) na cienkie paski, ok 2- 2,5 cm. Każdy z pasów przecinamy na długość od 10-18cm, zależy jak długie chcesz ,żeby były twoje faworki. Ja bardzo lubię długie i cieniutkie. Pamiętaj tylko,że im dłuższe tym potrzebujesz większej patelni, żeby się pomiesciły na długość.

-
Na środku każdego wyciętego kawałka ciasta robimy nacięcie wzdłuż na ok 2 cm. Koniec ciasta przewlekamy przez to nacięcie aby powstał nasz faworek.
-
Tak wywinięte faworki odkładamy na obsypany mąką blat lub tackę, aby się nie przykleiły ani nie skleiły między sobą.

-
Powtarzamy to wszystko z drugą częścią ciasta. Jeśli wolno nam idzie, możemy przykryć czystą ściereczką kuchenną już wywinięte faworki aby za bardzo nie obeschły.
Smażenie
-
Rozgrzewamy olej na głębokiej patelni, na średnim ogniu, uważając aby nie rozgrzać go za mocno.
-
Faworki smażymy partiami na rozgrzanym wcześniej oleju. Musimy obracać je bardzo szybko jak tylko zaczną się rumienić. Smażymy je jeszcze ok 15-20 s aż zrobią się delikatnie złotobrązowe.
-
Usmażone faworki wyciągamy długim drewnianym patyczkiem, nawlekakanym na oczko faworka, w ten sposób nie uszkodzimy ich przy zdejmowaniu z patelni. Wyławiamy je na papierowy ręcznik, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
-
Kiedy nasze faworki delikatnie przestygną, posypujemy je cukrem pudrem.
Koniecznie daj znać, jak się u Ciebie sprawdził! Zostaw komentarz poniżej i oznacz @lucynaiscooking na Instagramie i otaguj go #lucynaiscooking.